Anielice

środa, 14 grudnia 2011

Czarnucha

5 grudnia nasza Czarnucha ,zostala wystyrylizowana.Balam sie jak diabli,bo nie wiedzialam jak bedzie reagowac podczas calkowitego wybudzenia.Tyle sie slyszy ??? ze kociaki skacza lub gryza...ale jakos wybudzila sie bez szalenstwa.Praktycznie spala na moich kolanach 7 godzin.Mialam dosc jak juz sie wybudzila,to moglam wstac.Warowalam w nocy ,czy nie szaleje ale spala.Wiec i ja pospalam.Pewnie zastanawiacie sie Anielice ,dlaczego ma sweterek a nie fartuszek- w tym czasie zabraklo u weterynarza.Wiec jak to mowia"Adam Slodowy zrob to sam" wiec uciachalam rekaw od swetra,wycielam dziury na lapki i nalozylam.Oczywiscie ,Czarnucha warczala na mnie...ale za chwile jej to przeszlo Hmmm.Wyobrazcie sobie Anielice, jaka byla jej reakcja jak sciagnelam sweterek - mycie,mruczenie.A rano ??? Zastanwiala sie czy to nie zart ze idzie do ogrodu...stanela na progu i rozgladala sie....juz szaleje.I ja juz sie nie boje o kotke ,ze cos przyniesie :)) Mam jeszcze jedna do styrylizacji ale ona juz bedzie w styczniu.Przetrwalam z Czarnuch 10 dni to i z Latka tez przetrwam....
Za odwiedziny i dobre slowo ciumki dla wszystkich

2 komentarze:

  1. Jaka słodziutka :) Do "twarzy " jej w tym sweterku :) Pozdrawiam i buziaczki dla kotka :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, wiem coś o tym. Też sterylizowałam moją Tosie i to chyba nawet w tym samym czasie :), ale na szczęście obeszło się bez żadnego warczenia, ani gryzienia. Była bardzo grzeczna. A teraz jest jeszcze grzeczniejsza i jakoś tak nawet bardziej przyjazna bym powiedziała.. :)
    Pozdrowienia dla Ciebie i kociaków.

    OdpowiedzUsuń