Anielice

środa, 29 czerwca 2011

Jakis czas...

Jakis czas temu,kupilam w HP drukowana kanwe.Lezala troszke czasu,nabierala mocy prawnej,az sie nad nia zlitowalam - z meka na ustach i igla w reku zrobilam....Efekt jest ciekawy,lecz przysieglam sobie ze juz nigdy nie bede robic haftu na drukowanej kanwie.Toz to droga przez meke...Podziwiam Anielice ktore haftuja drukowane kanwy,to nie dla mnie.Jednak wole haftowac po swojemu :)
Dzieki za odwiedzinki :) Ciumki :)

5 komentarzy:

  1. O rany! ile tu szczegółów! chylę czoła, buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem nawet co napisać , bo ja niehaftująca jestem i mnie ten widok zszokował. Nawet sobie nie wyobrażam, jak to zrobiłaś...

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna jest:)widać, że bardzo się napracowałaś:)
    Pozdrawiam cieplutko
    PS Mięta już w doniczce;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Amalio, ale odwalilas kawal roboty, niewybrazam sobie ile to trzeba miec cierpliwosci! Przeciez tu tyle szczegolow a jeszcze drukowana kanwa - niesamowite. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny efekt!!! u mnie kanwa z nadrukiem leży i leży;kilka razy próbowałam,próbowałam,prułam,prułam.....Ja po prostu nie potrafię na niej krzyżyków stawiać,więc cię podziwiam:)wielkie brawa

    OdpowiedzUsuń