Anielice

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Z odzysku


Czyscili u nas ,rowy melioracyjne.Wywalili klacza,twierdzac ze to byle co,nie kwiat lecz zwykle zielsko.Pochylilam sie nad klaczami i zabralam do domu.Mezulek rozesmial,jak je zobaczyl.Stwierdzil z usmiechem na swojej paszczy ,ze znosze rozne zielska.Na przekor jemu,posadzilam...Jakie bylo ,jego zdziwienie jak owe zielsko zakwitlo....az mu szczeka opadla.Wtedy z pokora przyznal mi racje i przeprosil iz nie mial racji....Piekny,bialy kwiat,odwdzieczyl mi sie za uratownie.Okazalo sie ze jest to dziki irys...znalazlam jeszcze zolty.Oczywiscie przyciagnelam ,go do domu.Lecz teraz ,mezulek osobiscie go posadzil i doglada.I prosze - jak moze ,dziki irys zmienic faceta...

4 komentarze:

  1. mam takie żółte przytargane z lasu, gdzie ryły dziki- pięknie rosną. A wymiankowy kwiatek od Ciebie ma już ok. metra i pąki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też szczęka opadła! Śliczny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To Ci kwiatek zrobił niespodziankę :).
    Ewciu dziękuję za śliczną karteczkę bardzo mi się podoba :), a czekoladki już są zjedzone :).

    OdpowiedzUsuń